czwartek, 23 sierpnia 2012

Najwierniejsi uczniowie

Chirurgia jest biologiczna. Nie w swojej materii, ale strukturze zorganizowanej na zasadzie pokarmowego łańcucha - żryj i nie daj się zeżreć. Nauka chirurgii to od początku gorący oddech na karku tych którzy są za tobą i deptanie po odciskach tych których są przed tobą. Nieustanne pole rywalizacji, podchodów, kalumni, bezwzględnej walki o operacyjny stół kłamstw teatralnych okrzyków w gabinetach 'panie kto to tak panu spierdolił' i równie fałszywych zapewnień 'tylko ja potrafię pani pomóc'. Na dnie pokarmowej piramidy najmłodsi walczą o ochłapy jak popiołożercy, jak podrzędni kelnerzy z Hollywood , potencjalni celebryci, tak też i tutaj ta chirurgiczna szumowina z nabożną czcią zbiera zakrwawione szmaty po władcach operacyjnych stołów z cichą determinacją obiecując sobie, że i oni tacy będą i że po nich będą podnosić szmaty z czcią, obcinać przez dziesięciolecia węzełki, rządki niewolników z naręczami goździków na imieniny pana profesora, pana ordynatora, pana operatora.
A na tym szczycie jest jak w fortecy oblężonej ludzką falą, wieża z kości słoniowej pod nieustającym szturmem, masą ludzkiej aspiracji, którą pan lub pani profesor rozpędza kopniakami.
Póki sił im starcza.
Słynnemu jednemu z miasta K. ostatnio nie starczyło. Od tego nadymania się i robienia się większym niż jest (a musiał tak robić, znów bowiem ten który był przed nim traktował go całe życie jak parobka jak ludzki ochłap i wciąż póki mu płytki alzheimerowskie nie zeżarły mózgu pociągał z tylnich siedzeń za sznurki) pękła mu żyłka w środku. A właściwie ściana tętnicy się rozwarstwiła. I on z ta bombą w brzuchu się zawlókł - ale nie do siebie do szpitala. Nie, on się do Wiednia zawlókł ryzykując życie. A czemu ryzykował? Bo w jego szpitalu już zebrał się zespół operacyjny - czterech ich było każdy w ręku miał nóż, nie, skalpel właściwie i czekali tam żeby go zabić - O nóż mi się omsknął, a pan profesor wpadł we wstrząs. Wszystkie jego dzieci czekały tam, uczniowie jego których sam sobie wychował. Stali przy stole z nożami w ręku i już się podzielili schedą po nim. Ale on to wyczuł jak zwierz osaczony i się do Wiednia dowlókł, a już w takim był stanie że po zabiegu wylądował na respiratorze i czwórka pod nosem zaczęła się uśmiechać i dzielić tym czym mieli się podzielić gdyby to oni operowali. Ale prof się z respiratora urwał i wrócił nimi pogardzać jak ludzkim ścierwem, a oni schowali noże i stanęli grzecznie z naręczami goździków na schodach kliniki.

niedziela, 19 sierpnia 2012

J'irai cracher sur vos tombes

Na stoliku niedojedzone sushi.
'Mogę kawałek' - pytam
'Weź wszystko' - mówi pielęgniarka.
'Wszystko?'
'Wszystko. Wzięła mnie ochota ale zjadłam kawałek i zaraz mi przeszło. Za to od razu mam chęć na czekoladę.'
'Może to ciąża?- żartuję żonglując maki, a ona nagle robi się czerwona i blisko płaczu
'Czekam.' mówi
'To chyba byłoby dobrze?'
'Nawet nie wiesz jak bardzo niedobrze.' mówi i widać, że mówi serio. Wisi to nad nią jak wyrok - dziewięć miesięcy w więzieniu swojego ciała. Z jakiegoś powodu, o który nie mam bezczelności pytać
A później dzwoni moja wspaniała przyjaciółka. Wczoraj u niej byłem i siedzieliśmy obok siebie przedzieleni cienką dyktą a ona powiedziała w tej półmrocznej izolacji, która sprzyja intymności
'Chyba jestem w ciąży' ale nie wziąłem tego na poważnie
Ale dzisiaj dzwoni bo na plastikowym baciku, na kajdankach za 15 złotych pojawiły się dwa paseczki zamiast jednego.
Tu też nie będę wnikał czemu dla niej miałby to być wyrok. To nie o tym historia, a za dużo szczegółów by ją zidentyfikowało - a w świecie w którym nic już nie zostało jedyne w czym powinno się móc zaufać lekarzowi to jego bezwarunkowemu milczeniu.
'Co możemy zrobić?'
W aptekach są pigułki, a w Internecie adresy skąd przysyłają te których w aptekach nie ma.
Oczywiście, że jej pomogę bo ktos zamienił ją w worek do noszenia macicy. Nie pozostawił wyboru. I mi też nie pozostawił. Dam więc jej pewnie te tabletki u niej w domu, a ten dom jest daleko od cywilizacji, a ona nie może go opuścić, dam jej wiedząc że mogą ją zabić, że może się skrwawić i że nie będę miał ze sobą nic oprócz pary rąk, która może i wie jak hamować upływ krwi rozlanej nożem, głupotą, wypadkiem. Ale jak zatrzymać upływ krwi spowodowany własną ręką? I dlatego też władcy i władczynie macic. Obrońcy zygot składających się z 64 komórek. Zygot z których i tak połowa umiera. Wy wszyscy, którzy macie rację. Strzeżcie się. Bo może i tak jesteście już martwi, jesteście jak zombi pozbawione współczucia. Ale jeszcze nie umarliście. A kiedy się to zdarzy przyjdę i napluję na wasze groby.
Napluję w imieniu tej kobiety, której nie chciano zrobić badań prenatalnych a gdy w końcu do nich doprowadziła i okazało się, że dziecko ma wadę nie chciano ciąży usunąć bo jest już za późno. W imieniu młodej Holenderki, która całą noc chodziła po K. prosząc by jakiś ginekolog wypisał jej antykoncepcję post i nie mogła zrozumieć czemu w końcu zrobił to chirurg urazowy. W imieniu tych wszystkich których zniewalacie pod sztandarami RACJI. Zamieniacie w więźniarki macicy. Jebcie się.

środa, 1 sierpnia 2012

Pan jeszcze musi się trochę nauczyć...

Zatrzymuje mnie na skrzyżowaniu pan, który uciekł Sienkiewiczowi z ksiązki o kozakach. Ma wąs kozacki, wygolone skronie i kucyk. Rozdaje ulotki. Do mnie mówi tak - 'A jakby pan miał firmę to ja panu zrobię reklamę. Ma Pan?'
Na co ja odpowiadam 'Mam, ale za reklamę dziękuję, Wie Pan, to praktyka lekarska, a ja na razie pacjentów nie potrzebuję.' (w domyśle - przyjmuję ponad 100 osób tygodniowo i na więcej nie mam prądu)
Pan spogląda na mnie, krótko ocenia dredy i podarte rękawiczki rowerowe:
'No jasne, rozumiem. Pan się jeszcze musi trochę nauczyć...'
Kurtyna.

niedziela, 24 czerwca 2012

O tym już pisaliśmy...

Ulubiona sieć dystrybucji Dra Benway'a przechodzi testy w Afganistanie:

http://suburra.com/blog/2012/05/10/scorpions/

czwartek, 21 czerwca 2012

Mentaci na werandzie

Lekarze bardziej niż ludzi przypominają czasem mentatów z Diuny - i to niekoniecznie z powodu klarowności dedukcji, ale z powolnego wyprania przez trening i pracę emocji właściwych waszemu gatunkowi.
Jak zwykle czekamy na werandce przed strzępami tego co było kiedyś szpitalnym oddziałem ratunkowym. Zawsze przypomina mi się film Modre Niebo, ludzie w kurtkach siedzący w domniemanym spokoju, w rzeczywistości jednak pobudzeni do granicy szaleństwa oczekiwaniem na rozkaz startu, z overclockowanymi zmysłami, nabuzowani zbyt wieloma kawami i papierosami.
Tak się składa, że jest tam akurat 7 lekarzy. Z dystansu słychać wycie zbliżającej się karetki. Widać jak we wszystkich budzi się zwierzęcy niepokój. Nagle wycie się urywa i już nie powraca.
- O umarł - rzuca ktoś.
Wszyscy wybuchają homeryckim śmiechem i siadają znów rozluźnieni.
Patrzę na moją przyjaciółkę i jednocześnie mówimy to samo.
- Dobrze, że ktoś kto nie jest lekarzem nie był tego świadkiem.
Ale teraz już jesteście.

sobota, 14 kwietnia 2012

Cena

Przyjeżdża Pan, który miał mieć operację na kręgosłupie w wielkim ośrodku chirurgii kręgosłupa - przerzut nowotworowy do kręgosłupa, FPI czyli focus primarium incognitum czyli nikt nie wie skąd przerzut. Pan jednak nie wyczuł wielkości ośrodka i A/ wpadł tam w delirkę; B/ śmiał dostać tam zapalenia płuc. W związku z czym poleżał tam chwilę i został odesłany do nas. Przyjechał we wstrząsie bo jakoś od 10 dni nikt nie wpadł na pomysł, że skoro jest coraz gorzej to znaczy to, że nie działają na niego wybrane antybiotyki.
Pan został u nas ze wstrząsu wyprowadzony zapięty na kilka rurek, OIOM się wyparł bo pan ma przerzuty więc i tak umrze, oddział wewnętrzny się wyparł bo pan ma przerzuty i tak umrze, a poza tym jest alkoholikiem więc i tak umrze.
Chodzili cmokali, a najbardziej cmokali nad tym, że zmieniłem panu antybiotyk - Cmokali bo to przecież koszty i taki drogi ten antybiotyk, więc może lepiej zostawić ten co nie działa.
Ponieważ lubię matematykę wykonałem kilka prostych działań - dzienny koszt tych, które nie działają wynosi 34 PLN. Dzienny koszt tego który działa wynosi 93 PLN. Różnica to 59 PLN czyli przez 10 dni 590 PLN. Co daje nam odpowiedź na pytanie z którym cywilizacja podobno sobie nie radzi - ile kosztuje życie człowieka. Co przypomniało mi też, że jakiś czas temu pewna chora na SM pani wywalczyła w sądzie nakaz skutecznego leczenia - czyli sądowe polecenie włączenia droższej, ale skutecznej terapii.

sobota, 10 marca 2012

Alkaloid

Już wkrótce do czytania w zastępstwie (czy cokolwiek może zastąpić dokudram?):

https://www.facebook.com/pages/Alkaloid/283773654969941

www.alkaloid.org.pl

w księgarniach od 6 kwietnia.