niedziela, 24 czerwca 2012

O tym już pisaliśmy...

Ulubiona sieć dystrybucji Dra Benway'a przechodzi testy w Afganistanie:

http://suburra.com/blog/2012/05/10/scorpions/

czwartek, 21 czerwca 2012

Mentaci na werandzie

Lekarze bardziej niż ludzi przypominają czasem mentatów z Diuny - i to niekoniecznie z powodu klarowności dedukcji, ale z powolnego wyprania przez trening i pracę emocji właściwych waszemu gatunkowi.
Jak zwykle czekamy na werandce przed strzępami tego co było kiedyś szpitalnym oddziałem ratunkowym. Zawsze przypomina mi się film Modre Niebo, ludzie w kurtkach siedzący w domniemanym spokoju, w rzeczywistości jednak pobudzeni do granicy szaleństwa oczekiwaniem na rozkaz startu, z overclockowanymi zmysłami, nabuzowani zbyt wieloma kawami i papierosami.
Tak się składa, że jest tam akurat 7 lekarzy. Z dystansu słychać wycie zbliżającej się karetki. Widać jak we wszystkich budzi się zwierzęcy niepokój. Nagle wycie się urywa i już nie powraca.
- O umarł - rzuca ktoś.
Wszyscy wybuchają homeryckim śmiechem i siadają znów rozluźnieni.
Patrzę na moją przyjaciółkę i jednocześnie mówimy to samo.
- Dobrze, że ktoś kto nie jest lekarzem nie był tego świadkiem.
Ale teraz już jesteście.

sobota, 14 kwietnia 2012

Cena

Przyjeżdża Pan, który miał mieć operację na kręgosłupie w wielkim ośrodku chirurgii kręgosłupa - przerzut nowotworowy do kręgosłupa, FPI czyli focus primarium incognitum czyli nikt nie wie skąd przerzut. Pan jednak nie wyczuł wielkości ośrodka i A/ wpadł tam w delirkę; B/ śmiał dostać tam zapalenia płuc. W związku z czym poleżał tam chwilę i został odesłany do nas. Przyjechał we wstrząsie bo jakoś od 10 dni nikt nie wpadł na pomysł, że skoro jest coraz gorzej to znaczy to, że nie działają na niego wybrane antybiotyki.
Pan został u nas ze wstrząsu wyprowadzony zapięty na kilka rurek, OIOM się wyparł bo pan ma przerzuty więc i tak umrze, oddział wewnętrzny się wyparł bo pan ma przerzuty i tak umrze, a poza tym jest alkoholikiem więc i tak umrze.
Chodzili cmokali, a najbardziej cmokali nad tym, że zmieniłem panu antybiotyk - Cmokali bo to przecież koszty i taki drogi ten antybiotyk, więc może lepiej zostawić ten co nie działa.
Ponieważ lubię matematykę wykonałem kilka prostych działań - dzienny koszt tych, które nie działają wynosi 34 PLN. Dzienny koszt tego który działa wynosi 93 PLN. Różnica to 59 PLN czyli przez 10 dni 590 PLN. Co daje nam odpowiedź na pytanie z którym cywilizacja podobno sobie nie radzi - ile kosztuje życie człowieka. Co przypomniało mi też, że jakiś czas temu pewna chora na SM pani wywalczyła w sądzie nakaz skutecznego leczenia - czyli sądowe polecenie włączenia droższej, ale skutecznej terapii.

sobota, 10 marca 2012

Alkaloid

Już wkrótce do czytania w zastępstwie (czy cokolwiek może zastąpić dokudram?):

https://www.facebook.com/pages/Alkaloid/283773654969941

www.alkaloid.org.pl

w księgarniach od 6 kwietnia.

poniedziałek, 20 lutego 2012

The End

Na pewien czas umilknę. Nie mieliśmy lądowiska dla helikopterów. Nie mieliśmy ogrzewanej wiaty. Szpitalny Oddział Ratunkowy, który był paliwem dla tego bloga is no more. Dopóki więc nie zdesantuję się w nowe miejsce dyskurs z Babilonem na chwilę ucichnie. Bo o czym tu pisać? O zdiagnozowaniu zespołu Reitera? O czterech wyprowadzonych z zapaleń kości pacjentach? DBvsBNFZ jest za słabe moralnie na polski film. Będzie więc pojawiać się okazjonalnie autoreklama działań które zrealizuję z nadmiaru czasu. I koniec. Ale w rozumieniu vicańskim:
…rzekirzecz przeszła Ewę i Adama meandrem mielizn ku zakolom zatoki
znosi nas przepysznym vikusem wznowionego obiegu w Okolice Kasztelu Howth

Stypa Finnegana - J. Joyce

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Dziady albo sublimacja mroku

Okazjonalnie jako Dr Muto sublimuję swoje dyżurowe doświadczenia w projekcie DZIADY. EXTREME DRONE POST METAL gdzie zajmuję się generowaniem ciagów znaków kodu ASCII.

wtorek, 10 stycznia 2012

The Thing.

Writing must always remain an attempt. The Thing itself, the process on sub-verbal level always eludes the writer. A medium suitable for me does not yet exist, unless I invent it.

23[!] Maja 1952
W.S Burroughs w liście do Allena Ginsberga