czwartek, 9 lipca 2009

O korupcji

Poniewaz ostatnio niemal sobie zlamalem noge uciekajac przed pania zrecznym ruchem usilujaca wrzucic mi koperte do kieszeni apeluje - nie skazujcie chirurgow urazowych na poddawanie sie operacjom. My wiemy ze efekty bywaja mizerne. Prosze nie wrzucac nam pieniedzy do kieszeni (ani wciskac w zaden inny sposob). Wiekszosc nas pracuje hobbistycznie, a reszta to swinie ktorym szkoda dawac kase. Poza tym sugeruje ze za cene podlej butelki whisky mozna kupic butelke dobrego wina - ale wcale nie trzeba, podkreslam. I na koniec podziele sie genialnym patentem mojego prymariusza ktory z wrodzonym sobie sprytem wylguje sie od wszelkich lapowek mowiac ze on nie bierze przed operacja bo to przynosi pecha a po operacji mowi ze to nie on operowal. Genialne w swoje prostocie ale do tego trzeba 10 lat doswiadczenia zawodowego.

czwartek, 18 czerwca 2009

Moje Little Bighorn

Siedze lub stoje na Izbie Przyjec i czuje sie czasem jak general Custer. Drzwi sie nie zamykaja a ja tak jak on podczas swojej kleski zastanawiam sie - Skad sie biora ci wszyscy skurkowani Indiancy?

niedziela, 7 czerwca 2009

Poranny teatrzyk

Godzina 0445 dzwoni pielegniarka z SOR. Czeka jakas pani pobita 3 dni temu. Siostra pyta czy ze wzgledu na dosc nietypowa pore i fakt ze pani czekala 3 dni to nie moglaby poczekac jeszcze do rana. Ja odpowiadam ze odsetek swirow ktorzy przyszliby za 15 piata rano bo nic im nie jest jest niewielki. Ide do pani. Pani ma siwy was.
JA: (przebadawszy nie znajdujac nic) Cos pani dolega?
PANI: Absolutnie nic.
JA: To co pania do nas sprowadza.
PANI: Ktos mi powiedzial zebym przyszla (przewraca oczami)
JA: (wyczuwam powazna sprawe w powietrzu i draze) Lekarz pani powiedzial?
PANI: Nie (przewraca oczami)
JA: Sasiad?
PANI: Nie.
JA: No to kto pani powiedzial?
PANI: Bog mi powiedzial. W kosciele mi powiedzial.

środa, 3 czerwca 2009

Meteopatia

Janusz otworzyl drzwi od SOR i padl w progu w drgawkach. Usilowalismy mu pomoc ale nasze wysilki powtrzymywala tajemnicza pani ktora przyszla do nas wydobyc dowolny papier z pieczatka. - Prosze go nie podnosic on jest chory - krzyczala wymachujac skierowaniem na RTG ktory jak nas poinformowala jest dla niej wystarczajacym dowodem ze padla ofiara spisku motorniczych (przytrzasnela sobie reke w tramwaju). Mimo jej wysilkow podnieslismy Janusza. Tajemnicza epilepsja byla skutkiem 22 g 100% alkoholu krazacego w jego krwi. Po pewnym czasie Janusz sie ocknal i dosc trzezwo poprosil o cos do picia. Poniewaz rzucil w siostre kukbiem przyniesionej wody wrzeszczac ze on chce cos gazowanego to sie troche z nim posprzeczalem. Bezposrednie argumenty jednak przemowily mu do rozumu i opuscil nas kilka godzin pozniej mowiac ze jestem jego ulubionym doktorem i ze przyniesie mi kielbase (z zawodu bowiem byl masarzem). Noc swira dopiero sie jednak zaczela. Jaki powiew eteru wywiewa ich z norek tego nie wiem, ale wyczuwam w tym jakas podskorna prawidlowosc. Niektore pielegniarki twierdza jednak ze nie ma to nic wspolnego z czynnikami naturalnymi i ze raczej jest to efektem mojego osobistego talentu do przyciagania wariatow. Cos w tym jest. Wiekszosc moich przyjaciol jest w ten czy inny sposob pierdolnieta.

piątek, 15 maja 2009

81h

W 4 godzinie dyzuru przyszedl chlopiec bardzo bunczuczny bardzo pijany bardzo pociety i zaproponowal zeby go zszyc. Ja ze swojej strony zaproponowalem ze go przyjme doo szpitala, ale ze on mial swoje plany to sie nie dogadalismy. Chlopiec powiedzial ze mnie pierdoli zebym go zszyl i wypierdalal. Ja zasugerowalem ze go bedzie bardzo bolec ale ze zyczenie chorego jest dla mnie rozkazem zszylem go i wedle sugestii wypierdolilem z przyjazna sugestia ze sie jeszcze zobaczymy.
Moja kasandryczna przepowiednia sie spelnila i chlopiec pojawil sie nastepnego dnia w godzinie dyzuru 20 zobaczyl ze wciaz tkwie na froncie obrocil sie na piecie i bez slowa poszedl. Poniewaz wedle mojej przepowiedni go bolalo to wrocil w 44 godzinie dyzuru i znow na moj widok bez slowa poszedl. W koncu wrocil w 60 i zmienil taktyke - zaczal koczowac pod drzwiami. Po 10 godzinach koczowania zrobilo mi sie go zal wiec wyszedlem do niego i powiedzialem ze moze sie nie doczekac az stad pojde wiec tylko westchnal i powiedzial ze go boli.
Poza tym w wesolym okresie juwenaliowym mialem Wodnika Szuwarka ktory sie wykapal w Rudawie i z niewiadomych wzgledow trafil do nas pozostawiajac za soba utrzymujacy sie na SOR jeszcze wiele godzin zapaszek szlamu, liczne grupu studentow szturmujace drzwi za pomoca wozkow do wozenia pacjentow, delikwenta z urwanym jezykiem, pana ktory poszybowal z drzewa na ktorym z niewiadomych wzgledow schowal sobie piwo i dziesiatki innych wesolych kompanow ktorzy nie pozwalali mi zasnac. Mialem tez przyjacielska pogawedke z panami policjantami ktorzy usilowali mnie zastraszyc, otumanic, wydac polecenie sluzbowe przez wojewodzkiego koordynatora ratownictwa a wszystko to dlatego ze nie podjalem sie przebadania pani ktora sie na badanie nie zgodzila.
Po tych 81 godzinach poszedlem do domu napilem sie sherry zasnalem wstalem poszedlem do pracy i zostalem zjebany przez pana ordynatora ze nie zostalem jeszcze dluzej i nie zalozylem wyciagu udowego, a nastepnie w czasie gdy sobie operowalem bylem napastowany przez anestezjologow oburzonych tym ze operuje zamiast siedziec grzecznie w dyzurce i im nie przeszkadzac. Kocham swoja prace.

środa, 29 kwietnia 2009

fani pilki

Liczne rany ciete. Bardzo liczne - chyba od popularnych ostatnio w miescie powiatowym lezacym w naszym rejonie maczet. 16 opakowan szwow. W 2 godzinie dziergania pana znajduje zaszyta rane juz podgojona. Jest suchutka, brzegi sklejona - pewnie pierwsza ktora zeszylem. Szybko sie goisz sie - mowie klientowi. A nie to z czwartku - odpowiada mi on.

sobota, 25 kwietnia 2009

Od punktu A do punktu B

Przyjmuje chorego. Jest zielony. Na ramieniu dziwnie gruby zawoj bandazy. Odwijam i okazuje sie ze to nie bandaze sa grube. Pod nimi gnijacy guz, 15 kilo osteosarcomy, lakuny zdziczalego miesa, nowotworowe masy wyrywajace sie na wolnosc saczace krwista posoka. Pan skrwawia sie do swojego lokatora. Przyjezdza cala masa specjalistow - kardiolog interwencyjny, torakochirurg, oprocz mnie jeszcze 3 naszych. Na bloku znow odwijamy opatrunek. Operator bierze do reki noz i w tym momencie guz wyczuwajac swoja ostatnia szanse na dobicie pana zaczyna lac jak krwia jak z kranu. Patrze przez sluze, przez myjnie. Na drugiej sali wyciagaja z brzucha dziecko. Tam sie zaczyna, a tu sie konczy.